Kompetencje ważniejsze od komputera
Krzysztof Głomb
Wtorek, 22 Grudnia 2009 18:48
Pod koniec roku jak z rękawa sypią się wyniki analiz prowadzonych przez różne instytucje badawcze. Dowiadujemy się z nich na przykład, że w pierwszym kwartale 2009 roku liczba polskich Internautów nie wzrosła, a nieznacznie zmalała (tak twierdzą autorzy badania NET-TRACK). I stało się to po raz pierwszy od momentu zainicjowania tych analiz do 2001 roku. Co to może oznaczać? Ano, choćby to, że popyt na dostęp do Internetu zmalał, bo mają go już ci, którzy chcą go mieć, którym jest on do czegoś potrzebny. I że nastąpiło nasycenie rynku usługami a operatorzy Internetowi walczą nie tyle o nowych klientów, ile o istniejących – za pomocą korzystniejszych ofert cenowych lub wyższej jakości usługi (większa przepływność za tę samą cenę).
Z kolei wg. EUROSTATU - dostęp do Internetu miało w roku 2008 już blisko 59% gospodarstw domowych, ale tylko 39% Polaków między 16 a 74 rokiem życia korzystało z sieci! To co prawda odsetek znacznie większy niż u Rumunów (19%), czy Bułgarów (31%), ale kompromitująco mało w porównaniu z mieszkańcami… Islandii (82%), Szwecji (73%) lub Danii (72%). Oznacza to, że znaczna część dorosłych w naszym kraju nie sięga do Internetu, mimo iż ma w domu taką możliwość. Co sprawia, że ludzie czynni na rynku pracy, często istotni dla swoich instytucji i przedsiębiorstw, nie korzystają z Internetu?
Nie korzystają, bo nie potrafią korzystać. Według EUROSTATU 81% - tak osiemdziesiąt jeden procent! - Polaków między 55 a 74 rokiem życia nie ma żadnych umiejetności cyfrowych: nie umie obsłużyć komputera, skorzystać z Internetu i komórki. W rocznikach od 45 do 54 lat wskażnik ten wynosi aż 45%. Raz jeszcze podkreślę: mówimy o całkowitych analfabetach cyfrowych, wykluczonych z cywilizacyjnego obiegu ery Internetu i komunikacji elektronicznej. O ludziach nierozumiejących podstawowych zachowań społecznych, kontekstu znaczeniowego i kodów kulturowych pokolenia swoich dzieci i wnuków. Grupie, dodajmy, kształtującej obraz polskiej współczesności.
Na zadane pytanie odpowiada też dr Dominik Batorski analizując wyniki badania opublikowane w raporcie Diagnoza społeczna 2009. Warunki i jakość życia Polaków. Raport.: … jednymi z najważniejszych barier w korzystaniu są braki odpowiedniej motywacji lub też umiejętności do korzystania z komputerów i Internetu. Sam dostęp nie gwarantuje tego, że ludzie będą z niego korzystać. Potwierdza to, wcześniej już sygnalizowaną, nieadekwatność wielu działań na rzecz upowszechnienia korzystania z Internetu, które są w Polsce prowadzone. Sam sprzęt i szerokopasmowa sieć nie wystarczą do tego by korzystanie z ICT było w Polsce rzeczywiście powszechne. Problem tkwi zatem w braku umiejętności korzystania z komputera i Internetu, a także z niewystarczającej motywacji do działań w tym kierunku, której korzenie tkwią w braku wiedzy do czego treści i usługi Internetu mogą się nam przydać w życiu i pracy. Problem wygląda zatem groźnie – odsetek osób deklarujących brak zainteresowania korzystaniem z Internetu (ponad 13%) w ciągu ostatnich lat wzrósł, a przecież wydawałoby się że powinien maleć.
Groźnie i niepokojąco, bowiem po raz pierwszy wyraźnie zarysował się obraz dużej grupy Polaków w wieku produkcyjnym trwale wykluczonej cyfrowo, czyli nie rozumiejącej zmian cywilizacyjnych, jakie zachodzą w wyniku zastosowania rozwiązań teleinformatycznych w ich otoczeniu, pracy i życiu. Czy przydadzą się w gospodarce wiedzy? Raczej słabo, ich ograniczenia nie pozwolą im na korzystanie z elektronicznego środowiska pracy. Czy wydłużanie wieku emerytalnego osobom o takich cechach ma sens? Niewielki - analfabetyzm cyfrowy spowoduje, że za kilka lat nie będą w stanie pracować wydajnie i skutecznie współpracować z młodszymi od siebie.
Brzmi to dość dramatycznie i na tę chorobę powinniśmy znaleźć lekarstwo. Nie może nim być jednak wyłącznie … zakupienie komputerów i zapewnienie dostępu do Internetu, bo to działania nieproduktywne, jak wykazuje dobitnie „Diagnoza społeczna 2009”. Na skuteczne lekarstwo składać się muszą działania motywujące, uświadamiające i szkoleniowe – a więc typowo „miękkie”. Działania w znacznej skali, adresowane nie do setek ale dziesiątek tysięcy mieszkańców regionu. Ich przygotowanie, organizacja i realizacja to wielkie wyzwanie. dyskutujemy o nim od dawna w ramach spotkań projektu TR@NSPOD pod hasłem programu powszechnej alfabetyzacji cyfrowej.
Czy o zasadniczym przesłaniu tej diagnozy wiedzą osoby decydujące o finansowaniu najważniejszych inicjatyw rozwojowych? Wójtowie, burmistrzowie, prezydenci, starostowie, marszałkowie województwa? Nie, raczej nie wiedzą - teza o zasadniczym znaczeniu motywacji osobistych, wiedzy i umiejętności cyfrowych dla stymulowania rozwoju regionów to w Polsce dorobek ostatnich kilkunastu miesięcy i efekt analizy danych dostępnych od niedawna. Trzeba zatem wziąć się do roboty i zacząć na ten temat poważnie rozmawiać.
Wszystkich podlaskich samorządówców zapraszam do takiej rozmowy od zaraz.
| Komentarze |
|
|
|||||||||||
|
||||||||||||
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."
patronat medialny








